No hey hey , witajcie po długiej, miesięcznej rozłące :3
Dzisiaj miałyśmy do szkoły na 9:10. Ja już o 8:30 byłam w szkole, bo tylko tak pasował mi autobus. Założyłam do szkoły nowe buty. Są mi trochę za małe, ale są śliczne. Pod pięty musiałam podłożyć sobie zwinięte skarpetki, bo inaczej to miałabym na maxa przetarte stopy. Ale i tak mam pęcherze. Jeden sobie przekułam, a drugi mi pękł. Trochę boli :(
Dziś w szkole obchodzony był Dzień Życzliwości. Aga od wczoraj jest w wolontariacie. Miała malować dzieciom buźki na paluszkach. Na szarym papierze ktoś namalował duże drzewo. Można było tam przykleić karteczkę z pozdrowieniami czy napisać coś dla kogoś. Po korytarzach chodziły uczennice z kartkami typu: "Przytul mnie", "Powiesz komuś że ładnie dziś wygląda", "Uśmiechnij się" itp. :) :D
Dzień zaczęłyśmy od historii. Nie było pani, więc mieliśmy tylko uzupełnić jeden temat [było zastępstwo]. Byliśmy w sali komputerowej i korzystaliśmy z Internetu. Trochę posiedziałyśmy na asku, na fejsie.
Później miałyśmy chemię. Aj, te wodorotlenki! Nie możemy tego zrozumieć. Głupie to. xd
Dalej była informatyka, ale że nie było pani, to pan od WF zabrał nas na salę i oglądaliśmy mecz unihokeja. Było całkiem fajnie. ;D
Później matma. Pani się trochę spóźniła na lekcje (jest to wicedyrektor) i mówiła nam że ktoś znowu popsuł toalety (czyli powyrywane klapy, porozrzucany papier po całym wc, niespłukanie po sobie, chlapanie wodą, zamykanie kabin toaletowych klapką od telefonu, podpaski leżące na podłodze, olane deski, zapchane muszle, przewrócone kosze, załatwianie potrzeby na podłodze, porysane drzwi i 1001 innych rzeczy).
Później normalnie zajęliśmy się matmą. ;)
Dalej były zajęcia artystyczne- przez 1/3 lekcji śmiałam się z Agą, później pani kazała nam dokończyć swoje prace i zachęcała, by ktoś przyniósł jakieś świąteczne ozdoby na szkolny kiermasz. :D
Geografia. Nudno jak zawsze. Prawie zasnęłam. ;/ Wierzcie mi, że gadanie o ludności Polski jest strasznie nudne. ;/
No i koniec. Po geografii poszłam do toalety żeby sprawdzić, jak się ma sytuacja z butami. Wtedy odkryłam te pęcherze. Poprawiłam buty, zamaskowałam odciski. ;)
Poszłyśmy z Agą, Ewą i Wiką na przystanek (Aga jechała do babci). Ewa krzyknęła na cały głos: "YEEEEEES!!!". Ja jak zwykle tak się śmiałam, że to teraz boli mnie brzuch. Wika z Agą raczej się nie śmiały, ale było widać że też mają dobry humor. Może nie mają tyle humoru co ja z Ewą? :D
W każdym razie, w autobusie Ewa też krzyknęła (i to 2 razy) YES. Ehh, śmiechu nie było końca. Pożegnałam się z dziewczynami. Wysiadłam z autobusu i poszłam do domu.
Tak wyglądał nasz dzisiejszy dzień :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz